Wpadła
dziś do mnie kobieta z rozwianym włosem, przerażeniem w oczach i
od progu krzyczała, żeby stawiać karty bo jej syn zwariował.
Szczerze mówiąc, wydawało mi się, że to raczej ona zwariowała,
bo kto to widział, żeby obłęd kabałą leczyć. Ale postawiłam,
bo najpierw musiałam ją uspokoić a dopiero potem wyciągnąć z
niej o co właściwie chodzi.
