Wpadła
dziś do mnie kobieta z rozwianym włosem, przerażeniem w oczach i
od progu krzyczała, żeby stawiać karty bo jej syn zwariował.
Szczerze mówiąc, wydawało mi się, że to raczej ona zwariowała,
bo kto to widział, żeby obłęd kabałą leczyć. Ale postawiłam,
bo najpierw musiałam ją uspokoić a dopiero potem wyciągnąć z
niej o co właściwie chodzi.
Kobieta
nie jest młoda, tak pod pięćdziesiątkę. No niby teraz to się
mówi, że młoda, w ogóle młodość się jakoś dziwnie wydłużyła.
Siedemdziesiątka to też młodość. Ale nie oszukujmy się,
pięćdziesiąt to nie dwadzieścia. No więc ona ma syna właśnie
koło dwudziestki i to ten syn tak bardzo spędza jej sen z powiek.
Ona w ogóle lubi się o tego syna martwić, wręcz uważa, że jak
się nie martwi to jest złą matką.
A
z tym stawianiem kart to koniecznie chciała wiedzieć z jakim
dilerem się jej syn zadaje i czy to jest groźne dla zdrowia. Nie
znam się na wychowywaniu dzieci za dobrze, ale chyba prościej
byłoby zapytać niż do wróżki biec? Przynajmniej ja bym zapytała
na jej miejscu kto to jest dealer
mazda warszawa.
Albo co to jest, bo w sumie nazwa taka, że nie wiadomo do czego
przypasować. Tak czy siak zdecydowanie lepiej jest rozmawiać. Warto
rozmawiać. Może to banał, ale tak jest.
Tymczasem
kobieta rozgorączkowanym głosem naciskała na mnie, żeby szybko te
karty stawiać i określić o co chodzi i w co wdał się jej syn.
Oraz ile lat mu za to grozi. W pierwszej chwili to pytanie tak mnie
zaskoczyło, że nawet sprawdziłam. Wyszło dziesięć. Zgłupiałam,
bo przecież wiem, co to jest dealer mazdy, a raczej kto to jest.
Dopiero potem zrozumiałam, najprawdopodobniej synek kupuje auto na
kredyt na dziesięć lat. A tej kobiecinie się ubzdurało, że na
dziesięć lat do więzienia pójdzie i będzie paczki wysyłała. No
ludzie kochani! Można nie wiedzieć co to jest lamborghini, bo
jednak mało tego u nas jeździ, ale mazda? A ona przyszła do mnie
poznać wyrok na własnym dziecku. Osądziła, skazała, tylko nie
umiała określić na ile. Wariatka.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz