środa, 16 grudnia 2015

Wspomnienia

Mało ludzi ostatnio mnie odwiedza. Normalne w sumie. W święta wszyscy przecież są wierzący i nikt nie wierzy we wróżki i ich karty. Chociaż nie lubię słowa wróżka wiem, że dużo ludzi tak o mnie mówi. Ja chyba wolę kabalarka. Chociaż to też nie do końca jest zgodne z tym co robię.

Mam teraz dużo wolnego czasu więc sobie wspominam. Wreszcie mam czas porządnie obejrzeć zdjęcia i filmiki, zobaczyć co robiłam latem, gdzie byłam, gdzie jeszcze chciałabym wrócić a gdzie nie wrócę w żadnym wypadku. Takie tam porządki w zdjęciach.
W Bieszczadach było całkiem fajnie, cisza i spokój to jest to co lubię najbardziej. Na pewno tam jeszcze wrócę. Za to nie jestem pewna czy kiedykolwiek jeszcze będę chciała wrócić do Warszawy. Nie oszukujmy się w samochody osobowe Warszawa jest zaopatrzona porządnie, ale czy to znaczy że w Warszawie jest dużo ludzi? Tak się mówi podobno. Ja tam widziałam więcej stworzeń podobnych do ludzi, ale z odruchami ludzkimi u nich kiepsko. Dziwnie się zachowują w tej Warszawie. Zapytać kogoś o coś to od razu się za torebkę łapie. Tam naprawdę tak kradną? To po co w ogóle kobiety noszą torebki? Kieszeni mają za mało czy jak? Warszawa to dla mnie brud, hałas i nic więcej. Wrzucam zdjęcia do folderu z napisem „raz i nigdy więcej”. Za to chętnie jeszcze na Mazury wrócę. Ale nie tam gdzie wszyscy jeżdżą tylko tam, gdzie nikt nie jeździ. Są takie fajne miejsca na Mazurach, gdzie jest jezioro, las i nic więcej. Naprawdę. Piękne okolice, piękna cisza i śpiew ptaków. I mnóstwo bocianów. Nie wiem czemu one są akurat tam, ale jest ich naprawdę dużo. Fajnie to wygląda.

Kujawy jeszcze mi się podobały. Nie mają tego klimatu co Mazury albo Bieszczady, ale jest w nich coś fajnego. Przemyślę, przemyślę... w ogóle myślę o tym, żeby tę eskapadę powtórzyć. W gruncie rzeczy to było fajne doświadczenie. A teraz żeby nie wyjść z wprawy sama sobie postawię przedświąteczną kabałę. Ale nie mówcie nikomu, bo sobie samemu nie powinno się wróżyć. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz