Mało
ludzi ostatnio mnie odwiedza. Normalne w sumie. W święta wszyscy
przecież są wierzący i nikt nie wierzy we wróżki i ich karty.
Chociaż nie lubię słowa wróżka wiem, że dużo ludzi tak o mnie
mówi. Ja chyba wolę kabalarka. Chociaż to też nie do końca jest
zgodne z tym co robię.
Mam
teraz dużo wolnego czasu więc sobie wspominam. Wreszcie mam czas
porządnie obejrzeć zdjęcia i filmiki, zobaczyć co robiłam latem,
gdzie byłam, gdzie jeszcze chciałabym wrócić a gdzie nie wrócę
w żadnym wypadku. Takie tam porządki w zdjęciach.
W
Bieszczadach było całkiem fajnie, cisza i spokój to jest to co
lubię najbardziej. Na pewno tam jeszcze wrócę. Za to nie jestem
pewna czy kiedykolwiek jeszcze będę chciała wrócić do Warszawy.
Nie oszukujmy się w samochody
osobowe Warszawa
jest zaopatrzona porządnie, ale czy to znaczy że w Warszawie jest
dużo ludzi? Tak się mówi podobno. Ja tam widziałam więcej
stworzeń podobnych do ludzi, ale z odruchami ludzkimi u nich
kiepsko. Dziwnie się zachowują w tej Warszawie. Zapytać kogoś o
coś to od razu się za torebkę łapie. Tam naprawdę tak kradną?
To po co w ogóle kobiety noszą torebki? Kieszeni mają za mało czy
jak? Warszawa to dla mnie brud, hałas i nic więcej. Wrzucam zdjęcia
do folderu z napisem „raz i nigdy więcej”. Za to chętnie
jeszcze na Mazury wrócę. Ale nie tam gdzie wszyscy jeżdżą tylko
tam, gdzie nikt nie jeździ. Są takie fajne miejsca na Mazurach,
gdzie jest jezioro, las i nic więcej. Naprawdę. Piękne okolice,
piękna cisza i śpiew ptaków. I mnóstwo bocianów. Nie wiem czemu
one są akurat tam, ale jest ich naprawdę dużo. Fajnie to wygląda.
Kujawy
jeszcze mi się podobały. Nie mają tego klimatu co Mazury albo
Bieszczady, ale jest w nich coś fajnego. Przemyślę, przemyślę...
w ogóle myślę o tym, żeby tę eskapadę powtórzyć. W gruncie
rzeczy to było fajne doświadczenie. A teraz żeby nie wyjść z
wprawy sama sobie postawię przedświąteczną kabałę. Ale nie
mówcie nikomu, bo sobie samemu nie powinno się wróżyć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz