sobota, 28 lutego 2015

Dama

Znowu ta brunetka z przeciwka do mnie przyszła. Lubię ją nawet, głównie za to, że nie przychodzi zbyt często. Ale zapamiętałam ją, bo jakaś taka wyciszona jest. Nigdy nie miele jęzorem jak większość, siada na brzegu krzesła, cichutko siedzi, nie pyta co chwila o każdą kartę, nie podskakuje na krześle, czeka aż skończę. Czasem o coś zapyta, czasem nie. W zasadzie częściej nie. Zawsze ładnie dziękuje i zostawia mi coś na komodzie w przedpokoju. Jakiś prezent, niezbyt kosztowny ale elegancki. Wczoraj na przykład zostawiła mi filiżankę porcelanową. Japońską, żeby ktoś czasem nie pomyślał, że chińską. Podejrzewam, że ona ma w sobie błękitną krew. Brunetka nie filiżanka. Taki dostojny spokój z niej bije, prawdziwa dama.

wtorek, 24 lutego 2015

Dowcip

Karty nie kłamią nigdy, tylko ludzie nie zawsze chcą ich słuchać, taka prawda. Ludzie sobie myślą, że mogą przechytrzyć los, że mogą magię przechytrzyć. Naiwni. Karty to magia, nie da się inaczej wytłumaczyć ich mocy. Bo karty mają moc, ja w to wierzę. Szanuję karty, słucham ich mowy i nigdy mnie nie oszukały. Zawsze mówią prawdę. Moje klientki też się nigdy nie skarżyły. Żadna nie wróciła z reklamacją, jeśli wracają to po kolejne przepowiednie. Od tego ponoć można się uzależnić. Chyba rzeczywiście tak jest, bo niektóre to rozpoznaję z twarzy, a nawet pamiętam ich imiona. Ale nie przyznaję się do tego za mocno, bo to nieprofesjonalne. Wróżka powinna być bezstronna. Chyba to rozumieją, bo nie kłaniają mi się w warzywniaku. A może się wstydzą, że do mnie przychodzą?

Czasem karty nie chcą współpracować, bywa i tak. Dlaczego? Ciężko stwierdzić, może mają złe dni a może nie lubią leniwych ludzi? Ja myślę też, że nie lubią zbyt często z tymi samymi ludźmi rozmawiać. Nie, że ze mną, ja jestem tylko pośrednikiem. Ze mną zawsze rozmawiają. Ale ja o swoje sprawy rzadko pytam. Nie potrzebuję gadać z kartami za każdym razem jak mam garnek kupić.


A przyszła do mnie wczoraj jedna taka co właśnie jakby mogła to dwa razy dziennie by przychodziła. Bo ona tak lubi, bo to jej pewności dodaje, bo to bo tamto bo siamto bo owamto. Słuchać ciężko tego jej blablania i szczerze mówiąc, to nie bardzo ją lubię. Muszę się jakoś wymiksować z kontaktów z nią. Ona właśnie przyszła do mnie się poradzić bo żelazko kupić musi i nie wie jakie lepsze, czy zwykłe parowe czy takie z generatorem pary. A może w ogóle takie całkiem zwykłe bez żadnych bajerów. No i karty się zbuntowały jak rzadko. Naprawdę się starałam. Nawet z ciekawości trzy razy rozłożyłam, chociaż już widziałam, że nic z tego nie będzie. Ale próbować trzeba prawda? A karty twardo nic powiedzieć nie chciały. Jedyną radę jaką udało mi się z nich wydusić, w tłumaczeniu na ludzki język brzmiała mniej więcej tak: sprawdź jakie żelazko wybrać. Karty sobie normalnie zakpiły i tyle. 

poniedziałek, 16 lutego 2015

Równouprawnienie

Wiedziałam, że w końcu do tego dojdzie. No po prostu wiedziałam! Już wystarczająco długo depilacja była wyłącznie babską sprawą, czas był to zmienić. Kobiety muszą się golić, bo inaczej wyglądają jak fleje. To wersja oficjalna. W wersji nieoficjalnej kobiety muszą się golić bo... są przyjemniejsze w dotyku! Ale tego nikt głośno nie powie. O nie, lepiej bredzić o estetyce i higienie. Ale przyszła kryska na Matyska. Teraz mamy równouprawnienie i mężczyźni też muszą chwytać za golarki. I bardzo dobrze!

poniedziałek, 9 lutego 2015

Garnek

Są tacy co nie wierzą kartom, nawet więcej powiem – zdecydowana większość społeczeństwa nie wierzy kartom. Są jednak i tacy co wierzą. Mówią o mnie wróżka i przychodzą po poradę. Tak, poradę, bo do wróżki właśnie po to się przychodzi. Nie po żadne głupie przepowiednie. Przepowiada to ten mądrala z telewizora pogodę. I rzadko kiedy mu wychodzi.