poniedziałek, 9 lutego 2015

Garnek

Są tacy co nie wierzą kartom, nawet więcej powiem – zdecydowana większość społeczeństwa nie wierzy kartom. Są jednak i tacy co wierzą. Mówią o mnie wróżka i przychodzą po poradę. Tak, poradę, bo do wróżki właśnie po to się przychodzi. Nie po żadne głupie przepowiednie. Przepowiada to ten mądrala z telewizora pogodę. I rzadko kiedy mu wychodzi.


Mam z tego korzyści finansowe, nie powiem, że nie. Niby nie ma stałego cennika, a każdy wie ile ma dać po zakończeniu seansu. Poczta pantoflowa działa bez zarzutu. Zresztą ja się nie ogłaszam nigdzie, a i tak tłumy na klatce schodowej stoją. No może już nie stoją, odkąd sąsiedzi zaczęli się awanturować a ze dwa razy to i policja była. I nic dziwnego, bo jak poszła fama, że taka kolejka to na pewno po wódkę, to i różnych meliniarzy zaczęło się sporo schodzić. Nie wiem kto rządzi listą społeczną i kolejką jak za komuny po dywany, nie ja. Ale spokój jest. Przychodzą dwie osoby dziennie, na więcej nie mam czasu i energii.

Dziś na przykład przyszła taka kobieta w średnim wieku, żeby jej poradzić w czym ma gotować obiady dla męża. W pierwszej chwili myślałam, że sobie żarty robi, ale wcale nie wyglądała na taką, co by miała żartować. Ponoć jej mąż twierdzi, że nie tylko zawartość garnka ma znaczenie, sam garnek także. I co by do garnka nie włożyła to i tak jest źle, bo garnek nie taki jak trzeba. Pytałam czy o soli pamięta. Pamięta. A może próbowała gotować na parze bez soli? Próbowała. A na maśle? Na maśle też. I na oliwie. Mężatką jest pięć lat i ciągle nie udaje jej się męża zaspokoić.


W tym miejscu stłumiłam w sobie chęć parsknięcia śmiechem i powiedzenia jej, żeby się rozwiodła albo kazała mężowi gotować. Po prostu wyjęłam karty i spytałam tej kobiety w czym ma gotować. Dokładnie tak: w czym, a nie w jakim garnku. No i karty powiedziały co jest najlepsze. Okazało się, że najlepszy multicooker jest i basta. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz