sobota, 31 stycznia 2015

Zdrada

Zmiany są dobre. Są potrzebne. Marazm i stagnacja zabijają. Może dlatego często zmieniam lakier na paznokciach. Żartuję oczywiście, zmieniam lakier bo musi mi do reszty pasować. Nie uznaję bezbarwnych, ani żadnych innych uniwersalnych. W dzisiejszych czasach, gdy lakiery szybkoschnące schną naprawdę szybko kobieta nie ma już żadnej wymówki, żeby tę chwilę znaleźć. A nawet odwrotnie, to lakier jest wymówką, można sobie spokojnie usiąść przed telewizorem lub komputerem, obejrzeć to na co dawno się miało ochotę i nie martwić sprawami do załatwienia. Przecież lakier schnie, prawda? No i wyszło szydło z worka, przemalowuję paznokcie jak potrzebuję chwili dla siebie.


Zdarzają się w życiu zmiany bardziej radykalne niż kolor pazurków. Czasem trzeba całą garderobę zmienić, ale to też jest mała zmiana. Nawet remont to nie jest taka duża zmiana. Duża zmiana to jest wtedy kiedy trzeba zmienić męża albo adres. Chociaż nie, to nie zmiana, to prawdziwa rewolucja w życiu. Po czymś takim przez długi czas marzy się o spokoju i nudzie. Na jakiś czas, bo człowiek nie jest stworzony do życia w marazmie.

A czemu ja o tym tak? A bo koleżanka do mnie przyszła, żeby jej karty postawić. Właśnie się dowiedziała, że mąż ją zdradza i postanowiła coś z tym fantem zrobić. To nie jest byle lafirynda tylko kobieta z klasą, więc wałek do ciasta tudzież patelnia odpadają. Postanowiła, że nie będzie o niego walczyć, nie ma sensu. Widzieć go też już nie chce. Chce znaleźć sobie nowe miejsce do życia. Najbardziej ciekawiło ją jak się karty zapatrują na mieszkania w Łodzi. Jakoś ona ma sentyment do tego miasta, babcia stamtąd pochodziła, czy może inna stryjenka, nie pamiętam. Karty się bardzo dobrze zapatrują. Tylko czemu ona tak daleko chce jechać? Ten pseudo mąż i tak nie będzie jej szukał.


Kurcze, ja to się przejadę kiedyś na mojej szczerości. Przecież mogłam jej powiedzieć, że stanowczo odradzają tę lokalizację, rychło w czas mi do głowy przyszło. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz