Zmiany
są dobre. Są potrzebne. Marazm i stagnacja zabijają. Może dlatego
często zmieniam lakier na paznokciach. Żartuję oczywiście,
zmieniam lakier bo musi mi do reszty pasować. Nie uznaję
bezbarwnych, ani żadnych innych uniwersalnych. W dzisiejszych
czasach, gdy lakiery szybkoschnące schną naprawdę szybko kobieta
nie ma już żadnej wymówki, żeby tę chwilę znaleźć. A nawet
odwrotnie, to lakier jest wymówką, można sobie spokojnie usiąść
przed telewizorem lub komputerem, obejrzeć to na co dawno się miało
ochotę i nie martwić sprawami do załatwienia. Przecież lakier
schnie, prawda? No i wyszło szydło z worka, przemalowuję paznokcie
jak potrzebuję chwili dla siebie.
Zdarzają
się w życiu zmiany bardziej radykalne niż kolor pazurków. Czasem
trzeba całą garderobę zmienić, ale to też jest mała zmiana.
Nawet remont to nie jest taka duża zmiana. Duża zmiana to jest
wtedy kiedy trzeba zmienić męża albo adres. Chociaż nie, to nie
zmiana, to prawdziwa rewolucja w życiu. Po czymś takim przez długi
czas marzy się o spokoju i nudzie. Na jakiś czas, bo człowiek nie
jest stworzony do życia w marazmie.
A czemu
ja o tym tak? A bo koleżanka do mnie przyszła, żeby jej karty
postawić. Właśnie się dowiedziała, że mąż ją zdradza i
postanowiła coś z tym fantem zrobić. To nie jest byle lafirynda
tylko kobieta z klasą, więc wałek do ciasta tudzież patelnia
odpadają. Postanowiła, że nie będzie o niego walczyć, nie ma
sensu. Widzieć go też już nie chce. Chce znaleźć sobie nowe
miejsce do życia. Najbardziej ciekawiło ją jak się karty
zapatrują na mieszkania w Łodzi.
Jakoś ona ma sentyment do tego miasta, babcia stamtąd pochodziła,
czy może inna stryjenka, nie pamiętam. Karty się bardzo dobrze
zapatrują. Tylko czemu ona tak daleko chce jechać? Ten pseudo mąż
i tak nie będzie jej szukał.
Kurcze,
ja to się przejadę kiedyś na mojej szczerości. Przecież mogłam
jej powiedzieć, że stanowczo odradzają tę lokalizację, rychło w
czas mi do głowy przyszło.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz