Lubię
swój dom, lubię o niego dbać i go dopieszczać. Nawet jeśli to
oznacza, że co dwa miesiące robię gruntowną reorganizację.
Przestawiam meble, zmieniam zasłony (mam kilka kompletów w różnych
kolorach) zmieniam dodatki, zdejmuję obrazy, zakładam inne, nawet
kwiaty na parapetach zmieniają swoje miejsca. Tak, lubię zmiany.
Lubię
zmieniać nawet to, czego na pierwszy rzut oka nie widać. Żelazko
na przykład. Mam ich kilka, bo muszą pasować do zasłon i obrusów,
to chyba logiczne prawda? W zasadzie żelazko zmieniam razem z
zasłonami, czyli wynoszę niepotrzebne do piwnicy a przynoszę to,
które mi akurat pasuje.
To samo
jest z zastawą stołową. Mam kilka kompletów, te na odmianę w
garażu trzymam. Ne żebym miała jakoś obłędnie wielki garaż,
ale kilka dodatkowych pudeł zawsze się tam zmieści. O tym, że
często zmieniam szczoteczki do zębów i ręczniki to chyba nie
warto wspominać?
Dlaczego
to robię? Trochę dlatego, że lubię jak się coś dzieje, a trochę
dlatego, że skoro karty wyraźnie mi sugerują większą aktywność
to muszę ich słuchać, to chyba oczywiste. Niestety nie wszyscy w
mojej rodzinie to rozumieją. Niektórzy nawet palcem w czoło się
pukają. Dziwni jacyś oni są.
Wczoraj
na przykład przyszedł Wiesiek i pyta się czemu odkurzacze
oglądam. W Internecie oczywiście. Wyjaśniłam mu, że muszę
zmienić odkurzacz, bo tak mi w kartach wyszło. Nie widziałam tego,
ale dam sobie głowę uciąć, że narysował kółko na czole. A
skoro karty powiedziały, że trzeba zmienić odkurzacz, to znaczy,
że trzeba. Pewnie ten stary się zaraz popsuje, albo przestaną
worki do niego produkować, albo nie wiem co jeszcze. Nie zamierzam
czekać na tę chwilę, wolę się zabezpieczyć. Dziś sobie
pooglądam a jutro zamówię. Ewentualnie pojutrze, bo chyba dopiero
jutro przelew przyjdzie. Mam nadzieję, że do tej pory odkurzacz
wytrzyma, bo sprzątać to muszę codziennie. Karty mówią, że tak
jest zdrowo.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz