sobota, 10 stycznia 2015

Wywróżony prezent

No pewnie, że lubię święta, niby czemu nie? A już te grudniowe to szczególnie. I wcale nie dlatego, że Bóg się rodzi, ani nie ze względu na świąteczne dekoracje. W tym roku w ogóle dekoracji w domu nie miałam bo karty powiedziały, że to nie jest dobry pomysł. Trochę się dziwiłam, ale postanowiłam posłuchać, w końcu karty nie kłamią.


Wyjaśniło się w Wigilię jak przyjechali całkiem nagle kuzyni spod Mławy. Ze wsi po prostu i tyle. I tak się zachowywali. Kompletnie na nic nie uważali, mało tego – z dzieckiem przyjechali. Dwuletnim! A jak się zachwycali jak coś napsocił! Dziękowałam w myślach kartom za tę zbawienną radę, przecież dekoracje, szczególnie te niższe, by nie przeżyły. A potem przyszła i reszta gości i zaczęli się tym małym diabełkiem zachwycać. Jaki śliczny, jaki mądry, jaki rezolutny. Za przeproszeniem, myślałam, że się spawiuję. Moim zdaniem był uparty, bezczelny, histeryczny oraz wyrachowany. Czemu wyrachowany? Bo manipulował rodzicami jak chciał i kiedy chciał, a na jego małej diabelskiej twarzy wyraźnie widać było kalkulację – warto czy nie warto. Ale rodzice tego nie widzieli. Zaślepienie kompletne. Nigdy więcej nie zrobię rodzinnej Wigilii. No dobra, zrobię za siedem lat, jak znowu przyjdzie moja kolej, a teraz niech robią po kolei ci, co byli u mnie. Za siedem lat gówniarz będzie miał dziewięć, będzie łatwiej.

Kolacja jak kolacja, nie ma o czym mówić. Obrus cały w plamach, a miał być plamoodporny. No cóż. Może pralnia da sobie z nim radę, ja nie zamierzam próbować.

Po kolacji pora na prezenty. Największe zdziwienie obudził prezent dla cioci Stasi – sprzęt do mikrodermabrazji. Może i ona nie jest najmłodsza, ale przecież lubi o siebie dbać. Jest na bieżąco w nowinkach kosmetycznych, a różnych mazideł ma w łazience dużo więcej niż ja. Kuzyn Wojtek odciągnął mnie na bok i spytał:
- Czemu kupiłaś mamie taki dziwny prezent, przecież ona jest za stara, żeby tego używać?
- Po pierwsze wcale nie jest stara, a po drugie w kartach mi wyszło, że taki prezent będzie dla niej najlepszy.


Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że chciał się w czoło popukać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz