No
pewnie, że lubię święta, niby czemu nie? A już te grudniowe to
szczególnie. I wcale nie dlatego, że Bóg się rodzi, ani nie ze
względu na świąteczne dekoracje. W tym roku w ogóle dekoracji w
domu nie miałam bo karty powiedziały, że to nie jest dobry pomysł.
Trochę się dziwiłam, ale postanowiłam posłuchać, w końcu karty
nie kłamią.
Wyjaśniło
się w Wigilię jak przyjechali całkiem nagle kuzyni spod Mławy. Ze
wsi po prostu i tyle. I tak się zachowywali. Kompletnie na nic nie
uważali, mało tego – z dzieckiem przyjechali. Dwuletnim! A jak
się zachwycali jak coś napsocił! Dziękowałam w myślach kartom
za tę zbawienną radę, przecież dekoracje, szczególnie te niższe, by nie przeżyły. A potem przyszła i reszta gości i zaczęli się
tym małym diabełkiem zachwycać. Jaki śliczny, jaki mądry, jaki
rezolutny. Za przeproszeniem, myślałam, że się spawiuję. Moim
zdaniem był uparty, bezczelny, histeryczny oraz wyrachowany. Czemu
wyrachowany? Bo manipulował rodzicami jak chciał i kiedy chciał, a
na jego małej diabelskiej twarzy wyraźnie widać było kalkulację
– warto czy nie warto. Ale rodzice tego nie widzieli. Zaślepienie
kompletne. Nigdy więcej nie zrobię rodzinnej Wigilii. No dobra,
zrobię za siedem lat, jak znowu przyjdzie moja kolej, a teraz niech
robią po kolei ci, co byli u mnie. Za siedem lat gówniarz będzie
miał dziewięć, będzie łatwiej.
Kolacja
jak kolacja, nie ma o czym mówić. Obrus cały w plamach, a miał
być plamoodporny. No cóż. Może pralnia da sobie z nim radę, ja
nie zamierzam próbować.
Po
kolacji pora na prezenty. Największe zdziwienie obudził prezent dla
cioci Stasi – sprzęt
do mikrodermabrazji. Może i ona nie jest najmłodsza, ale
przecież lubi o siebie dbać. Jest na bieżąco w nowinkach
kosmetycznych, a różnych mazideł ma w łazience dużo więcej niż
ja. Kuzyn Wojtek odciągnął mnie na bok i spytał:
- Czemu
kupiłaś mamie taki dziwny prezent, przecież ona jest za stara,
żeby tego używać?
- Po
pierwsze wcale nie jest stara, a po drugie w kartach mi wyszło, że
taki prezent będzie dla niej najlepszy.
Nie wiem
dlaczego, ale mam wrażenie, że chciał się w czoło popukać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz