sobota, 28 lutego 2015

Dama

Znowu ta brunetka z przeciwka do mnie przyszła. Lubię ją nawet, głównie za to, że nie przychodzi zbyt często. Ale zapamiętałam ją, bo jakaś taka wyciszona jest. Nigdy nie miele jęzorem jak większość, siada na brzegu krzesła, cichutko siedzi, nie pyta co chwila o każdą kartę, nie podskakuje na krześle, czeka aż skończę. Czasem o coś zapyta, czasem nie. W zasadzie częściej nie. Zawsze ładnie dziękuje i zostawia mi coś na komodzie w przedpokoju. Jakiś prezent, niezbyt kosztowny ale elegancki. Wczoraj na przykład zostawiła mi filiżankę porcelanową. Japońską, żeby ktoś czasem nie pomyślał, że chińską. Podejrzewam, że ona ma w sobie błękitną krew. Brunetka nie filiżanka. Taki dostojny spokój z niej bije, prawdziwa dama.


A przyszła zapytać co ma zrobić z Wielkanocą, bo chciałaby gdzieś wyjechać, ale to musi być jakieś wyjątkowe miejsce, bo do teściowej nie chce. W domu zostać też nie chce, bo będzie musiała teściową zaprosić. A z teściową jej nie po drodze. Potrzebuje wyjechać z mężem w jakieś miejsce dla dwojga, tak żeby teściowej nie wypadało się wprosić.

No i mi zabiła klina, bo przecież nie namówię kart, żeby coś nakłamały. Nie umiem nawet. Kłamać też nie umiem, w mojej twarzy można czytać tak jak ja czytam w kartach. Ta kobieta na pewno by umiała. Podejrzewam, że ona i w kartach by dała radę czytać. Czasem mnie korci, żeby zapytać, ale trochę się boję. Ona jest taka... czasem mam wrażenie, że mi w myślach czyta, dlatego zawsze uważnie stawiam przy niej karty. I nigdy nie kombinuję. Przy innych to czasem coś przemilczę, przy niej nigdy.

A z tym jej wyjazdem to ciekawa historia, bo w kartach mi zaczął zamek wychodzić, elegancki, trochę staroświecki, ale luksusowo wyposażony. Dosyć komfortowy. Nie wiedziałam co to znaczy, ale powiedziałam jej, że powinna takiego miejsca szukać. No i chyba znalazła bo dziś dostałam od niej maila.

Znalazłam wymarzone miejsce, dziękuję za wróżbę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz