poniedziałek, 9 marca 2015

Brodaty

Rzadko mi się zdarzają takie przypadki jak dziś. Na ogół przychodzą kobiety, lekko zagubione, często porzucone przez mężczyznę. A dziś przyszedł mężczyzna. Sceptyczny. Mężczyźni zawsze są sceptyczni w takich sytuacjach.


Przyszedł i od razu powiedział, że narzeczona go przysłała, a jemu zależy to przyszedł. Ale on w to wszystko nie wierzy i w ogóle nie ma sensu, żebym te karty rozkładała. Chociaż nie, lepiej żebym rozłożyła, bo się narzeczona na pewno zapyta, a on nie chce kłamać. Zresztą nie umie kłamać, nie wiedziałby co powiedzieć, to już woli powiedzieć prawdę. Chociaż nie wierzy, bo ma umysł ścisły, a te wszystkie metafizyczne bzdety to jedna wielka bzdura.

A po co w ogóle przyszedł? Bo jakoś ostatnio źle się im układa, bo coś nie tak jest, ona jakoś nie patrzy na niego tak jak kiedyś, on nie wie o co chodzi, ona nie chce powiedzieć. Mówi, że powinien się domyślić, a jak nie to niech sobie do wróżki idzie. Na początku traktował to jako głupi żart, ale w końcu powiedział, że jak jej tak zależy to pójdzie. W złości to powiedział, ale ona złapała go za słowa, a teraz to nie może się wycofać. Bo to nie byłoby honorowe. No to przyszedł i pyta co ma robić.

Mogłam nie stawiać kart, bo już na pierwszy rzut oka było widać, że facet o siebie nie dba. Która kobieta chciałaby na takiego patrzeć? Ogoliłby się jakoś przyzwoicie, poszedł do fryzjera, dopasował koszulę do spodni i od razu wyglądałby jak człowiek. A on przyszedł w sztruksowych czarnych spodniach, do tego żółta koszula i błękitna bluza dresowa. Oczy bolą od patrzenia.

Rozłożyłam te karty, chce cyrku niech ma. I co ciekawe, co nawet mnie zaskoczyło, karty powiedziały, że temu bubkowi najbardziej przyda się stylizacja brody. Jak dłużej pomyślałam, to przestałam się dziwić. Brodę miał najgorszą ze wszystkiego. Jakby tępymi nożyczkami ją strzygł.


Ciekawe kiedy jego narzeczona przyjdzie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz