Rzadko
mi się zdarzają takie przypadki jak dziś. Na ogół przychodzą
kobiety, lekko zagubione, często porzucone przez mężczyznę. A
dziś przyszedł mężczyzna. Sceptyczny. Mężczyźni zawsze są
sceptyczni w takich sytuacjach.
Przyszedł
i od razu powiedział, że narzeczona go przysłała, a jemu zależy
to przyszedł. Ale on w to wszystko nie wierzy i w ogóle nie ma
sensu, żebym te karty rozkładała. Chociaż nie, lepiej żebym
rozłożyła, bo się narzeczona na pewno zapyta, a on nie chce
kłamać. Zresztą nie umie kłamać, nie wiedziałby co powiedzieć,
to już woli powiedzieć prawdę. Chociaż nie wierzy, bo ma umysł
ścisły, a te wszystkie metafizyczne bzdety to jedna wielka bzdura.
A po co
w ogóle przyszedł? Bo jakoś ostatnio źle się im układa, bo coś
nie tak jest, ona jakoś nie patrzy na niego tak jak kiedyś, on nie
wie o co chodzi, ona nie chce powiedzieć. Mówi, że powinien się
domyślić, a jak nie to niech sobie do wróżki idzie. Na początku
traktował to jako głupi żart, ale w końcu powiedział, że jak
jej tak zależy to pójdzie. W złości to powiedział, ale ona
złapała go za słowa, a teraz to nie może się wycofać. Bo to nie
byłoby honorowe. No to przyszedł i pyta co ma robić.
Mogłam
nie stawiać kart, bo już na pierwszy rzut oka było widać, że
facet o siebie nie dba. Która kobieta chciałaby na takiego patrzeć?
Ogoliłby się jakoś przyzwoicie, poszedł do fryzjera, dopasował
koszulę do spodni i od razu wyglądałby jak człowiek. A on
przyszedł w sztruksowych czarnych spodniach, do tego żółta
koszula i błękitna bluza dresowa. Oczy bolą od patrzenia.
Rozłożyłam
te karty, chce cyrku niech ma. I co ciekawe, co nawet mnie
zaskoczyło, karty powiedziały, że temu bubkowi najbardziej przyda
się stylizacja
brody. Jak dłużej pomyślałam, to przestałam się dziwić.
Brodę miał najgorszą ze wszystkiego. Jakby tępymi nożyczkami ją
strzygł.
Ciekawe
kiedy jego narzeczona przyjdzie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz