wtorek, 8 marca 2016

Izolacja

Ale się porobiło! Nie wiem co tym ludziom obiło, nagle każdy do wróżki chciał. Jakiś koniec świata ogłosili czy coś? Przy dwóch poprzednich końcach świata tłumy waliły drzwiami i oknami.

Dziś nie wyrobiłam normalnie i zamknęłam drzwi na dwa zamki. Pokłócili się na schodach a jedna kobieta, która jest jakąś samozwańczą szefową kolejki, próbowała zaprowadzić ład i porządek ale tym razem jej nie wyszło. No nie dziwię się w sumie, ze trzydzieści osób przyszło na jedną godzinę. Ci co byli zapisani krzyczeli, że teraz ich kolej, ci co nie byli, głosili zasadę, że kto pierwszy ten lepszy. I weź tu się dogadaj z takimi. Nie wiem w sumie u kogo i na jakiej zasadzie są prowadzone zapisy. Znaczy domyślam się, że u tej kobiety, ale nie wiem na jakiej zasadzie. Ktoś mi szepnął, że ona pobiera prowizję za to rządzenie kolejką. Będę musiała się porządnie przyjrzeć całej sprawie, bo tak to być nie może. Skoro ja nie dostaję żywej gotówki tylko fanty to tym bardziej ona nie może dostawać gotówki, no bez przesady. Fakt że fanty dostaję przydatne, na przykład zakupy na kolację, albo zapas kosmetyków łazienkowych. No więc jak ona przy okazji dostanie szampon to w porządku, nie będę jej żałować. Ale jak bierze kasę to trzeba to ukrócić. Jeszcze tego brakowało, żeby zaczęła gadać po okolicy, że ja ją zatrudniam. Póki co to ja nawet siebie nie zatrudniam to co dopiero o niej mówić.

Problemu nie usiłowałam rozwiązywać, odcięłam się. Założyłam na uszy słuchawki stereo i włączyłam Mozarta, dosyć głośno. Po pierwsze muzyki poważnej słucha się głośno albo wcale (kto był w filharmonii ten wie), po drugie naprawdę potrzebowałam izolacji akustycznej. Być może zatyczki do uszu też by zdały egzamin ale akurat nie ciszy potrzebowałam. Zresztą zatyczki owszem, wytłumiają, ale nigdy nie wyciszają do końca. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz