Ale się
porobiło! Nie wiem co tym ludziom obiło, nagle każdy do wróżki
chciał. Jakiś koniec świata ogłosili czy coś? Przy dwóch
poprzednich końcach świata tłumy waliły drzwiami i oknami.
Dziś
nie wyrobiłam normalnie i zamknęłam drzwi na dwa zamki. Pokłócili
się na schodach a jedna kobieta, która jest jakąś samozwańczą
szefową kolejki, próbowała zaprowadzić ład i porządek ale tym
razem jej nie wyszło. No nie dziwię się w sumie, ze trzydzieści
osób przyszło na jedną godzinę. Ci co byli zapisani krzyczeli, że
teraz ich kolej, ci co nie byli, głosili zasadę, że kto pierwszy
ten lepszy. I weź tu się dogadaj z takimi. Nie wiem w sumie u kogo
i na jakiej zasadzie są prowadzone zapisy. Znaczy domyślam się, że
u tej kobiety, ale nie wiem na jakiej zasadzie. Ktoś mi szepnął,
że ona pobiera prowizję za to rządzenie kolejką. Będę musiała
się porządnie przyjrzeć całej sprawie, bo tak to być nie może.
Skoro ja nie dostaję żywej gotówki tylko fanty to tym bardziej ona
nie może dostawać gotówki, no bez przesady. Fakt że fanty dostaję
przydatne, na przykład zakupy na kolację, albo zapas kosmetyków
łazienkowych. No więc jak ona przy okazji dostanie szampon to w
porządku, nie będę jej żałować. Ale jak bierze kasę to trzeba
to ukrócić. Jeszcze tego brakowało, żeby zaczęła gadać po
okolicy, że ja ją zatrudniam. Póki co to ja nawet siebie nie
zatrudniam to co dopiero o niej mówić.
Problemu
nie usiłowałam rozwiązywać, odcięłam się. Założyłam na uszy
słuchawki
stereo i włączyłam Mozarta, dosyć głośno. Po pierwsze
muzyki poważnej słucha się głośno albo wcale (kto był w
filharmonii ten wie), po drugie naprawdę potrzebowałam izolacji
akustycznej. Być może zatyczki do uszu też by zdały egzamin ale
akurat nie ciszy potrzebowałam. Zresztą zatyczki owszem,
wytłumiają, ale nigdy nie wyciszają do końca.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz