sobota, 13 grudnia 2014

Czerwony samochód

Kupuję samochód. Czerwony. Dlaczego? Bo tak mi wyszło w kartach, proste. Kiedyś wszyscy rozmawiali z kartami przed podejmowaniem ważnych życiowych decyzji, dziś już mało komu się chce. Ponoć czasu na to nie ma. Druga strona medalu – mało kto umie naprawdę przyzwoicie pasjansa postawić. W komputerze to każda małpa da radę, szczególnie jak włączy wszystkie możliwe automatyzacje układania. A karty to trzeba czuć. Muszą być prawdziwe, a nie jakieś tam wirtualne. Wzięcie talii kart do ręki samo w sobie jest jak magia. Nijak się tego nie da porównać do otwarcia programu komputerowego.


Karta prawdę ci powie. Niekoniecznie ta stawiana przez Cygankę. Zresztą teraz już nawet nie wolno mówić na Cyganów Cyganie bo ich to obraża. Dobra, nie zajmuję się nimi. Bez nich też karty nie kłamią. No więc skoro wyszło mi w kartach, że muszę kupić czerwony samochód to tak zrobię. Zresztą jaki inny samochód może kupić kobieta? W różowym tak naprawdę wygląda jak idiotka, a we wszystkich innych jak facet. Tylko w czerwony kobieta wygląda na kobietę. A ja nie mam ambicji upodabniania się do faceta, jestem kobietą i jestem z tego powodu dumna, nawet bardzo dumna. Wierzę w to, co mówią karty, babcia mnie tego nauczyła. Babcia była cudowną kobietą.


Kupię sobie suv crossover bo w gruncie rzeczy lubię duże samochody. Mają w sobie moc. I nie o silnik mi chodzi, duży samochód ma dużą duszę. A ja lubię jak przedmioty, których używam mają duszę, lubię czuć z nimi więź. Wiem, że są tacy, których to śmieszy, trudno. Mnie też dużo rzeczy śmieszy, ale nie mówię tego głośno. Staram się szanować ludzkie uczucia, potrzeby, upodobania i kaprysy. W końcu każdy ma prawo żyć tak, jak mu wygodnie, prawda? Oczywiście o ile jego wygoda nie stwarza niewygody dla innych, to chyba zrozumiałe. Dlatego zupełnie nie rozumiem tych głupich uśmieszków gdy mówię, że coś mi w kartach wyszło. W końcu co to kogo obchodzi czym ja się kieruję w życiu?! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz