poniedziałek, 2 maja 2016

Karki

Różni do mnie przychodzą, naprawdę różni. I nigdy nie wiem, czego mogę się spodziewać. A mogę się spodziewać naprawdę wszystkiego. Niektórzy przychodzą czyści i pachnący, a niektórzy jakby się miesiąc nie myli.

Nawet mnie czasem przepraszają, ale tylko czasem. Niektórzy zachowują się tak, jakby nie czuli swojego zapachu, albo nie byli go świadomi. Nie wiem czy to możliwe, ale tak to wygląda. Schizofrenicy jak nic. Normalny człowiek nawet jak nie czuje to chyba ma świadomość, że się nie mył trzy dni a dezodorant ostatnio to w reklamie widział a nie we własnej łazience? Tak mi się wydaje. Może nie ma już normalnych nie wiem.
Powiem Wam, że powoli myślę o wycofaniu się. Może dlatego że znowu jest maj i mam ochotę się urwać w plenery. Ale zaczynam się czuć jak przysłowiowa baba w warzywniaku. Każdy może do niej przyjść. A ja nie chcę, żeby do mnie przychodził każdy. Chcę móc wybierać. Problem w tym, że jak komuś nie chcę kart postawić to się agresywny robi. Ochronę mam zatrudnić czy jak? W sumie pod warzywniakiem stoi paru takich karków, zawsze mają czas, może by ich zagadać? Karki jak karki, każdego grzecznie pytają czy ma jakiś problem, wystarczy spojrzeć w ich stronę. No a ja właśnie mam problem, to może by tak karki za skromną opłatą się zgodziły na te parę godzin w tygodniu? Ja i tak nie pracuję osiem godzin dziennie jak kosmetyczka czy fryzjer. A karki by na piwo miały.
Generalnie to nie są takie karki co samochodami się rozbijają. Raczej wyglądają, jakby im prawo jazdy odebrano i dlatego stoją pod sklepem. Dziwię im się, ale kto teraz karki zrozumie? No nic, może się odważę któregoś dnia.

A póki co to chyba jakiś odświeżacz albo oczyszczacz powietrza kupię. Widziałam takie fajne w internecie (http://www.philips.pl/c-m-ho/oczyszczacz-i-nawilzacz-powietrza). Bo przecież czasem, tak jak dziś właśnie, to ja we własnym domu wytrzymać nie mogę, a wietrzenie nic nie daje. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz