Różni
do mnie przychodzą, naprawdę różni. I nigdy nie wiem, czego mogę
się spodziewać. A mogę się spodziewać naprawdę wszystkiego.
Niektórzy przychodzą czyści i pachnący, a niektórzy jakby się
miesiąc nie myli.
Nawet
mnie czasem przepraszają, ale tylko czasem. Niektórzy zachowują
się tak, jakby nie czuli swojego zapachu, albo nie byli go świadomi.
Nie wiem czy to możliwe, ale tak to wygląda. Schizofrenicy jak nic.
Normalny człowiek nawet jak nie czuje to chyba ma świadomość, że
się nie mył trzy dni a dezodorant ostatnio to w reklamie widział a
nie we własnej łazience? Tak mi się wydaje. Może nie ma już
normalnych nie wiem.
Powiem
Wam, że powoli myślę o wycofaniu się. Może dlatego że znowu
jest maj i mam ochotę się urwać w plenery. Ale zaczynam się czuć
jak przysłowiowa baba w warzywniaku. Każdy może do niej przyjść.
A ja nie chcę, żeby do mnie przychodził każdy. Chcę móc
wybierać. Problem w tym, że jak komuś nie chcę kart postawić to
się agresywny robi. Ochronę mam zatrudnić czy jak? W sumie pod
warzywniakiem stoi paru takich karków, zawsze mają czas, może by
ich zagadać? Karki jak karki, każdego grzecznie pytają czy ma
jakiś problem, wystarczy spojrzeć w ich stronę. No a ja właśnie
mam problem, to może by tak karki za skromną opłatą się zgodziły
na te parę godzin w tygodniu? Ja i tak nie pracuję osiem godzin
dziennie jak kosmetyczka czy fryzjer. A karki by na piwo miały.
Generalnie
to nie są takie karki co samochodami się rozbijają. Raczej
wyglądają, jakby im prawo jazdy odebrano i dlatego stoją pod
sklepem. Dziwię im się, ale kto teraz karki zrozumie? No nic, może
się odważę któregoś dnia.
A
póki co to chyba jakiś odświeżacz albo oczyszczacz powietrza
kupię. Widziałam takie fajne w internecie
(http://www.philips.pl/c-m-ho/oczyszczacz-i-nawilzacz-powietrza).
Bo przecież czasem, tak jak dziś właśnie, to ja we własnym domu
wytrzymać nie mogę, a wietrzenie nic nie daje.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz