czwartek, 2 listopada 2017

Książka

Powoli dojrzewam do napisania książki. Nie jakiejś tam beletrystyki, ale książki o ludziach. O tych prawdziwych ludziach, którzy wciąż do mnie przychodzą. O ich nadziejach, fantazjach, pragnieniach i ślepej wierze w karty.

Karty nie kłamią, trzeba tylko umieć je czytać. Ja umiem, oni nie. Może w takim razie nie wierzą w karty, tylko we mnie. Naiwniacy. Nie, nie okłamuję ich, mówię, co widzę. Ale przecież mogłabym kłamać i nie mieliby jak tego zweryfikować. Ja im nigdy nie mówię oczywistości w stylu: jutro ci cegła na głowę spadnie. Raczej naprowadzam na właściwe tory, poddaję pod rozwagę to czy tamto. Z tą cegłą to nie do końca jest żart, karty ostrzegają o niebezpieczeństwie, ale nie mówię takich rzeczy. Raczej przestrzegam przed pchaniem się prosto w ogień. Albo kieruję zupełnie gdzie indziej. Jak widzę, że w domu coś nie tak, to wysyłam w podróż pod jakimś głupim pretekstem. Coś w stylu: twoja ciocia bardzo potrzebuje twojej pomocy, czeka cię podróż. Albo podratuj zdrowie, jedź w góry. W ten sposób sami nie wiedzą, że unikają niebezpieczeństwa. Tak jest najlepiej.
A książka będzie o zwykłych ludziach z mojego bloku, z sąsiedniego i może z jeszcze kilku. O ludziach, których dobrze znam, którzy bywają tu często i którzy kierują się w życiu moimi radami. I może jeszcze o tym młodym zadufanym, który wpada zwykle jak po ognień, dowiedzieć się, czy mazda cx-5 warszawa będzie lepsza od nowego audi i dlaczego ja tak strasznie nie lubię niemieckich samochodów. Czasem pyta też o numery totolotka, ale to raczej złośliwie pyta. Wie, że mu nie podam. Nigdy nie podaję. Sama tez nie korzystam z takiej wiedzy. Są rzeczy, o które nie powinno się pytać kart, to jest jedna z nich. Mądra wróżka umie postawić granicę. Bo jej przekroczenie może drogo kosztować. I to wcale nie w sensie finansowym. Są trudniejsze aspekty życia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz