Ludzie to myślą,
że ja wyglądam nie wiadomo jak. Znaczy, bo jak wróżka, to musi
być na czarno ubrana, mieć czerwone pazury i mocny makijaż. Nie
wiem, skąd im się to wzięło, może z tych dziwnych programów w
telewizji.
Tak czy owak, czasem
naprawdę mam wrażenie, że od tego jak się ubiorę zależy, czy mi
uwierzą. Oni chyba serio myślą, że jeansy odbierają moc czy coś
w ten deseń. A ja w spodniach i podkoszulku umiem wróżyć tak samo
dobrze, jak w tych czarnych szmatach. Bo nie w szmatach tkwi moc
tylko we mnie. I naprawdę swoich umiejętności nie muszę
podkreślać strojem. Strój to strój, roboczy właściwie.
Czasem faktycznie
ubieram się w czarne szmaty, mam takie dwie sukienki i zakładam
głównie dlatego, że się je zakłada bardzo szybko, czasem nawet
na spodnie, bo są bardzo szerokie i się nie gniotą. Może te
telewizyjne czarownice też tak robią?
Jedyne o co naprawdę
dbam to makijaż. Lubię dobrze wyglądać niezależnie od stroju.
Mam jakieś tam nierówności na skórze, jakieś przebarwienia, no
przecież trzeba to tuszować, prawda? No więc mam dobre podkłady,
pudry i bardzo dobre kosmetyki do oczu
(https://www.kochamkosmetyki.pl/pl/c/Oczy/528).
I oczy to faktycznie czasem potrafię pomalować na bogato, jak
prawdziwa czarownica. Kiedyś to był normalny makijaż, teraz nikt
nie maluje oczu pod łuk brwiowy, wyszło z mody. W ogóle mam
wrażenie, że malowanie oczu jakby wyszło z mody. A jak już, to
tak delikatnie, żeby nie było nic widać. A ja lubię sobie zrobić
oko tak porządnie, żeby było widać z daleka. Szczególnie
obrysować kredką na czarno. Moi klienci też to lubią, potem
mówią, że ta czarownica ma niesamowite oczy. Skoro im to pomaga,
to czemu nie? Niech sobie gadają, jaka ta czarownica niesamowita,
ale niech przychodzą. Ostatnio przynoszą mi same pyszności w
ramach zapłaty. W ogóle na zakupy nie chodzę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz