środa, 16 sierpnia 2017

Czarownica

Ludzie to myślą, że ja wyglądam nie wiadomo jak. Znaczy, bo jak wróżka, to musi być na czarno ubrana, mieć czerwone pazury i mocny makijaż. Nie wiem, skąd im się to wzięło, może z tych dziwnych programów w telewizji.

Tak czy owak, czasem naprawdę mam wrażenie, że od tego jak się ubiorę zależy, czy mi uwierzą. Oni chyba serio myślą, że jeansy odbierają moc czy coś w ten deseń. A ja w spodniach i podkoszulku umiem wróżyć tak samo dobrze, jak w tych czarnych szmatach. Bo nie w szmatach tkwi moc tylko we mnie. I naprawdę swoich umiejętności nie muszę podkreślać strojem. Strój to strój, roboczy właściwie.
Czasem faktycznie ubieram się w czarne szmaty, mam takie dwie sukienki i zakładam głównie dlatego, że się je zakłada bardzo szybko, czasem nawet na spodnie, bo są bardzo szerokie i się nie gniotą. Może te telewizyjne czarownice też tak robią?

Jedyne o co naprawdę dbam to makijaż. Lubię dobrze wyglądać niezależnie od stroju. Mam jakieś tam nierówności na skórze, jakieś przebarwienia, no przecież trzeba to tuszować, prawda? No więc mam dobre podkłady, pudry i bardzo dobre kosmetyki do oczu (https://www.kochamkosmetyki.pl/pl/c/Oczy/528). I oczy to faktycznie czasem potrafię pomalować na bogato, jak prawdziwa czarownica. Kiedyś to był normalny makijaż, teraz nikt nie maluje oczu pod łuk brwiowy, wyszło z mody. W ogóle mam wrażenie, że malowanie oczu jakby wyszło z mody. A jak już, to tak delikatnie, żeby nie było nic widać. A ja lubię sobie zrobić oko tak porządnie, żeby było widać z daleka. Szczególnie obrysować kredką na czarno. Moi klienci też to lubią, potem mówią, że ta czarownica ma niesamowite oczy. Skoro im to pomaga, to czemu nie? Niech sobie gadają, jaka ta czarownica niesamowita, ale niech przychodzą. Ostatnio przynoszą mi same pyszności w ramach zapłaty. W ogóle na zakupy nie chodzę.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz