sobota, 16 maja 2015

Bieszczady

Nadal jestem w trasie. Teraz jak jest maj i tak ciepło jeszcze bardziej podoba mi się pomysł ucieczki z miasta. W Bieszczadach aktualnie jestem. Zawsze dziwiłam się temu powiedzeniu o rzucaniu wszystkiego i wyjeżdżaniu w Bieszczady. Teraz już się nie dziwię. Naprawdę ten koniec świata ma swój urok. Jedno czego mi na tych bezdrożach brakuje to bankomaty. Czasem po prostu kończy się gotówka i nie wiadomo co zrobić. Albo nie spływa tak regularnie jakby się można spodziewać.




Podjechałam ostatnio do takiego jednego bankomatu przekonana, że na koncie będą pieniądze, bo zawsze są na czas a tu niespodzianka, kasy nie ma. No zagotowałam się z lekka. Nawet nie dlatego, że nie ma, bo wiem, że jutro będzie, ale dlatego, że tam gdzie miałam być jutro nie ma bankomatów. W zasadzie to zagotowałam się całkiem porządnie. A potem z tej rozpaczy poszłam do pobliskiej biblioteki wykorzystać zdobycz cywilizacji jaką jest internet. Pogooglałam chwilę i znalazłam sobie szybki kredyt gotówkowy przez internet. Kocham takie wynalazki. Serio. Szybki to szybki, załatwiłam co trzeba w kwadrans, no może pół godziny, a w drugie pół miałam pieniądze na koncie. Zalogowałam się do mojego banku, zmieniłam dostępne limity wypłacania z bankomatu i poszłam się zaopatrzyć w gotówkę. Ja wiem, że wypłacanie dziesięciu kawałków w bankomacie nie jest najmądrzejszym pomysłem świata, ale czy to moja wina, że w pobliżu nie było żadnego oddziału mojego banku? Wypłaciłam co miałam wypłacić, zapakowałam się do samochodu i jazda w Pireneje. No nie dosłownie, zostaję w Bieszczadach. Nie wiem kiedy teraz złapię jakiś zasięg, jak złapię to do Was napiszę. A póki co to życzcie mi szerokich i płaskich dróg, bo mi zawieszenie szwankuje. Powinnam sobie kupić inny samochód. Może nawet to zrobię. W końcu mam jeszcze lokatę, niedługo się kończy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz