Na tych
bezdrożach to się ciekawych rzeczy można dowiedzieć o życiu.
Przyzwyczajona do życia w mieście tak dużo traktuję jako normę,
że nie potrafię sobie wyobrazić, że ludzie mogą czegoś nie
znać.
Że
starsi ludzie nie znają komputerów to się przyzwyczaiłam, znaczy
znają, ale tylko z widzenia. Nie umieją obsługiwać, ale wiedzą,
że są. A na widok mojego laptopa oczy jak ośmiozłotówki robią.
Że jak to tak, że taki mały, płaski i wszystko się w nim mieści.
I tak dużo potrafi zrobić, szybko działa, a wnuczek to ma taki
duży komputer co pod biurkiem stoi a nie pokazuje zdjęć tak
szybko. I weź tu człowieku tłumacz różnicę między procesorami
i ilością pamięci i co się za tym kryje. Kiwam grzecznie głową
i tyle, co więcej mogę?
Ale
wczoraj to mnie stary baca zaskoczył tak, że się pozbierać nie
mogłam. Dziadek goli się brzytwą, którą ostrzy o pasek. Szacun
dla niego bo się w ogóle nie zacina, serio. Ani razu się nie
zaciął, a obserwowałam go kilka dni. Ja bym się nie ośmieliła
nogi tym ogolić, a on tak po twarzy, rach ciach ciach, prawie w
lusterko nie patrzy. Pogadałam trochę z tym dziadkiem i co się
okazało? Otóż on nie wiedział, że są maszynki
elektryczne do golenia! Myślał, że sobie z niego żarty robię.
Jak mu pokazałam w internecie to stwierdził, że nie takie rzeczy
można w telewizji pokazać, w końcu oglądał kiedyś King Konga. I
że on wie co to montaż telewizyjny. A w taką maszynkę to nie
wierzy i koniec.
No i jak
z takimi ludźmi rozmawiać? Nie przekonuję, bo nie mam siły
przekonywać, zresztą nie widzę powodu. Niech sobie żyją w
błogiej nieświadomości. Wierzyć mi też nie muszą. Tylko jakby
uwierzyli to może ich życie byłoby jakieś prostsze? W końcu są
już żelazka na prąd, nie trzeba używać tych na duszę. I są
fajne płyny do płukania co ułatwiają prasowanie. No i żelazka
parowe są. Te kobiety wiejskie też mi nie wierzą. Gdzie ci ludzie
się uchowali?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz