Zaczyna
się sezon letni i turystów jakby więcej wszędzie. Powoli mam
dosyć tych wakacji, nie lubię tłoku. Pora do miasta wracać, w
mieście teraz pusto będzie. Skąd to wiem? Bo na drogach coraz
większy ruch, to chyba z miast ludzie wyjeżdżają prawda? Niebawem
skończy się rok szkolny i będzie naprawdę fajnie. Zresztą co tu
ukrywać, postawiłam sobie karty i każą mi wracać. Tak,
postawiłam karty, zatęskniłam za nimi. Jednak mam to we krwi,
dłużej bez kart nie mogłam wytrzymać. Nawet za klientkami trochę
zatęskniłam.
I
jeszcze za jedną rzeczą zatęskniłam, gdzieś mi się podziała
moja szczoteczka
elektryczna. Pewnie zostawiłam w którejś łazience, trochę
ich po drodze było. Jakoś nie udało mi się odkupić drugiej
takiej samej, a innej nie chcę. Tymczasowo kupiłam zwykłą,
tradycyjną, ale to nie to. Odzwyczaiłam się od machania ręką
przy myciu zębów. No ja wiem, że ludzie tak myją zęby, ale ja
nie chcę. Może i jestem kapryśna, ale w końcu to moje prywatne
kaprysy za prywatne pieniądze. Jakbym mogła to bym sobie odkupiła,
a jak nie mam jak odkupić to wracam. U nas sobie odkupię.
Tak poza
wszystkim to komary się zaczęły, do tej pory ich nie było, a
teraz są. Nie cierpię komarów i niech nikt mi nie mówi, że można
się przed nimi zabezpieczyć. Wypróbowałam niezliczoną ilość
specyfików na komary i jakoś żaden nie zadziałał. Zawsze byłam
pogryziona. Fenistil też nie pomaga na długo. Mam dosyć plenerów,
wracam do betonu, w betonie nie ma komarów, nie pamiętam kiedy je
widziałam ostatni raz u nas na osiedlu. Nie wiem czy moje osiedle
jakieś impregnowane na komary czy co? Tak czy siak stęskniłam się
za domem, za brakiem komarów, codziennym stawianiem kart, za
codziennością się stęskniłam, Chociaż nie powiem, ten urlop był
mi bardzo potrzebny, nabrałam dystansu, naładowałam akumulatory,
mogę wracać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz