Wróciłam.
Powinnam się cieszyć, a jakoś nie bardzo się cieszę. A przecież
tęskniłam. Powinnam sobie karty postawić przed powrotem i
dokładnie sprawdzić czy mam do czego wracać. Karty nie kłamią.
Przynajmniej bym wiedziała, czego się spodziewać, bo wrócić to i
tak bym wróciła.
No więc
wróciłam w środku nocy, zmęczona, zmachana, wymemłana i w ogóle
nie do życia. Mogłam paść od razu na łóżko, ale to o czym
najbardziej marzyłam to była kąpiel. Wykąpać się. Zmyć z
siebie brud i trudy podróży. Przy okazji zmyć też zmęczenie. A
potem się wyspać, wstać rano pełna życia i wziąć się do
pracy. Nie wiem jakiej, ale do pracy. Miało być energetycznie i
fajnie a wyszło jak zwykle.
Najpierw
poszłam pod prysznic, bo niby czemu nie. Lubię sobie wejść pod
prysznic i postać pod nim. Stałam tak chyba z pół godziny.
Trzecia w nocy no ale kto mi zabroni prawda? Krzywdy tym nikomu nie
robię, hałasu też nie. Tak mi się wydawało. Wyszłam spod tego
prysznica wcale nie dlatego, że mi się znudził, tylko dlatego że
jakimś cudem usłyszałam dzwonek do drzwi. W pierwszej chwili
pomyślałam, że się coś komuś pozajączkowało i przez pomyłkę
do mnie zadzwonił, no bo raz, że mnie nie ma, dwa że jest trzecia
w nocy. Ale że się ktoś uparł bardzo, to wyszłam spod prysznica,
założyłam szlafrok i poszłam otworzyć. No i co się okazało?
Sąsiad z dołu przyszedł z pretensją, że go zalałam. Na początku
nie rozumiałam co do mnie mówi, potem się upierałam, że to
niemożliwe, potem mu obiecałam że kąpać i tak się nie będę,
bo mi przerwał. Ale to nadal niemożliwe i jak chce to niech sobie
idzie i sprawdza. No to poszedł i sprawdził, bo to taki sąsiad
złota rączka, wszystko umie zrobić.
Okazało
się, że pękł mi syfon
pod brodzikiem i muszę wymienić. Super. Nie wiem jakim cudem pękł
jak mnie nie było, ale wziął i pękł, głupol jeden. Zła jestem,
bo i kąpać się nie mogę i sąsiadowi za remont muszę zapłacić.
Chyba w ramach zapłaty za wróżby zacznę przyjmować artykuły
przydatne przy remoncie. Syfon na pierwszym miejscu oczywiście.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz