środa, 16 września 2015

Psychologia

Wracam powoli do codziennych seansów. Ludzie się dowiedzieli, że wróciłam i spokoju mi nie dają. Z jednej strony to całkiem miłe, z drugiej trochę mnie przeraża jak chętnie ludzie składają swój los w cudze ręce.
Bo o ile przychodzą z głupimi pytaniami czy lepiej urodziny wyprawić w sobotę czy w niedzielę (serio serio, o to też pytają) i mogę się nie przejmować konsekwencjami to już jak pytają o przeprowadzki to tak do końca spokojna nie jestem.
Niby karty nie kłamią, ale to nie jest całkiem tak, że co karta powie musi się spełnić choćby nie wiem co. Nadal bardzo dużo zależy od człowieka, od tego jak pokieruje swoim losem. Bo powiedzmy, jeśli ja widzę w kartach chorobę to to jest informacja, że trzeba iść do lekarza. I już tylko od człowieka zależy czy pójdzie czy nie. Jak pójdzie i podejmie leczenie to jest szansa, że wyzdrowieje. A jak powie, że skoro wyszło w kartach to pozamiatane, to rzeczywiście będzie pozamiatane. Nic nie jest do końca przesądzone.
Dlatego jak mi ktoś przychodzi i pyta, czy mieszkania Łódź to jest dobry kierunek dla niego to mogę tylko bezradnie rozłożyć ręce. Bo karty owszem, powiedzą mi czy uda mu się kupić mieszkanie, ale nie powiedzą, czy dostanie tam pracę, czy pozna fajnych ludzi, czy będzie zadowolony. Bo to już zależy od charakteru i możliwości człowieka. Dlatego staram się interpretować karty patrząc na ludzkie zachowanie. Jeśli siedzi przede mną młody, pełen energii człowiek, który do wróżki przyszedł raczej dla zabawy, to mówię mu, że tak oczywiście, Łódź to prężnie rozwijające się i modne miasto, będzie tam szczęśliwy. Ale jeśli widzę zmarnowanego sześćdziesięciolatka, który nie ma nawet tyle energii żeby muchę odgonić, a przeprowadzić się chce żeby dzieciom zostawić duże mieszkanie, to mu ten pomysł odradzam.

Tak moi drodzy, wróżka musi być też trochę psychologiem. Do każdego człowieka trzeba podejść indywidualnie, układ kart to nie wszystko. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz