Pecha
mam jakiegoś do tego prysznica. Zrobiłam sobie fajne odwodnienie, z
rozpędu wyremontowałam łazienkę, a teraz się okazuje, że odpływ
prysznicowy też powinien być inny i że ten co mam to przecieka.
Sąsiedzi mnie znienawidzą.
Sama bym siebie znienawidziła na ich
miejscu. Na szczęście jakoś nie mieli czasu pomalować to nawet
ich ta sytuacja rozbawiła. Mnie mniej. Nie dość, że znowu muszę
hydraulika wzywać, to jeszcze wykombinować jakby tu im tanio
łazienkę odmalować. Na szczęście glazury malować nie trzeba.
Tak
szczerze mówiąc to nie bardzo wiem czym się różni odpływ
prysznicowy
od odwodnienia, na mój gust to jedno i to samo. Jednak wujek G
twierdzi, że wcale tak nie jest i że odpływ odprowadza wodę z
brodzika a odwodnienie z podłogi. Tyle zrozumiałam z tych różnych
mądrych artykułów w necie. Czy oni nie mogą pisać jakoś po
ludzku jak do człowieka? W końcu fachowcy nie czytają fachowych
artykułów bo i tak wszystko wiedzą. Fachowe artykuły są dla
pospólstwa, a pospólstwo fachowego języka nie rozumie nijak. Wiem,
że to co piszę to trochę bełkot, ale nic na to nie poradzę, tak
właśnie jest. Artykuły dla zwykłych ludzi powinny być pisane
zwykłym językiem, tak żeby przeciętny Kowalski zrozumiał. Nie
wiem kto i po co pisze inaczej. Więcej płacą? Nie sądzę?
Z
tego wszystkiego ostatnio zaniedbałam wróżenie, nie mam
natchnienia na stawianie kart, nawet sobie ostatnio nie stawiałam.
Nie zgadzam się ze starym przesądem, że sobie samemu nie wolno
kart stawiać. Bzdura. Zawsze to robię i nic złego mnie póki co
nie spotkało. A dzięki kabale udało mi się kilku kłopotów
uniknąć. Kto nie chce niech nie wierzy, mam to gdzieś. Ja tam
swoje wiem i wiem, że powinnam sobie karty postawić, ale mi nie
idzie. Przesilenie jakieś czy co? Nie wiem co mi się stało, ale
niech już minie. Dziwna ta końcówka lata.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz