Przyszła
do mnie kobieta. Chociaż nie, uczciwiej byłoby powiedzieć, że
przyszła kura domowa. Na ogół nie czepiam się kobiet, które nie
pracują tylko prowadzą dom, ale ona jak nikt zasłużyła na to
miano.
Jakieś
resztki po trwałej (kto dziś robi trwałą?!), do tego odrosty,
wyraźnie sugerujące, że blondynką to ta pani nie jest, mało tego
– w podomce przyszła, bo przecież co się będzie przebierała
jak tylko na chwilę. Lakier na paznokciach też obrypany. Dwa
lakiery tak dokładniej. Widocznie chciała być modna. Do tego
śmierdziało jej z ust. Nie myła zębów znaczy się.
I
wcale nie chciała, żeby jej wróżyć, nic z tych rzeczy. Ona we
wróżby nie wierzy, wie, że to lipa i że ja gadam co mi ślina na
język przyniesie i biorę za to pieniądze. Ona to rozumie, każdy
musi jakoś zarabiać, a ja pewnie tak wróżę żeby nic konkretnego
nie powiedzieć tylko dać jakieś mgliste wskazówki, a każdy niech
sobie sam interpretuje. A potem sobie taki ktoś dopasowuje
rzeczywistość do mojego gadania. I im bardziej mgliście powiem,
tym łatwiej dopasować, więc wiadomo – muszę szklić i nie mówić
konkretów. Ona to rozumie, ale ma do mnie sprawę. Mam raz
powiedzieć konkret i ona mi za to zapłaci. Nawet powie jaki ten
konkret ma być. Bo przyjdzie do mnie jej mąż, a on akurat we
wróżby wierzy, to trzeba nim pokierować. Dla mnie to czysty zysk,
bo dwa razy zarobię, ona mi da i on też mi da. A co mi zależy, jak
i tak gadam byle co?
Postawiłam
karty, bo co mi zależało, bardziej dla siebie niż dla niej. Ona
przecież nie chciała. W tych kartach jak byk stało, że się jej
małżeństwo rozleci. Nie chciała słuchać. Nie dziwię się, że
się rozleci. Ale ona mi nie wierzy. Ja mam tylko powiedzieć jej
mężowie, że frezarki
cnc to
jest przyszłość i powinien taką kupić. Sektor usług to jest to
czym powinien się zainteresować a nie pracować dla tego
krwiopijcy.
Jednego
mi tylko nie powiedziała, a mianowicie który to jest ten jej mąż
i po czym mam go poznać :P

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz