Ludzie
przychodzą do mnie w różnych sprawach. Właściwie myślałam, że
już nic mnie nie zdziwi. Pytają o zdrowie, o dzieci, o związki,
czy będzie ślub, czy nie będzie ślubu, czy zmieniać pracę czy
nie zmieniać pracy, no o wszystko. Jeden nawet pytał czy może
marchewki jeść.
Generalnie
rozumiem takie pytania, nie ma na nie odpowiedzi w przyrodzie to się
przychodzi do wróżki. Z tymi marchewkami to chodziło o
przedawkowanie witaminy A, facet miał jakiś abstrakcyjny pomysł i
przedawkował. Lekarz mu zabronił przyjmować to się biedak zaczął
zastanawiać czy marchew może jeść, bo marchew ma witaminę A.
Wstydził się lekarza zapytać to przyszedł do mnie.
Nie
rozumiem tego ale oki, niech i tak będzie. Nie mógł sobie tego
znaleźć w żadnej książce czy internecie, bo na takie pytania nie
ma odpowiedzi. Podobnie jak nie można się dowiedzieć z neta czy
brać ślub, czy zmieniać pracę, czy teściowa przyjedzie i takie
tam.
Ale
kurcze, serwis
samochodowy Kraków
to akurat można znaleźć w internecie bez problemu, naprawdę nie
trzeba w tym celu do wróżki się udawać. I szczerze mówiąc to
nie wiem co on chciał osiągnąć, sprawdzić mnie? Ja nie potrafię
podać adresu, ale potrafię powiedzieć, że mieści się niedaleko
rynku na przykład, albo że na rogu jakiegoś charakterystycznego
miejsca, że budynek stary albo nowy, takie tam. Ale nie mam szklanej
kuli tylko karty, a karty do mnie literami nie gadają. Kiedyś
próbowałam z kulą ale nie dałam rady. Temu typkowi nie
odpowiedziałam wprost. Wyjaśniłam mu tylko jak wygląda to miejsce
i jak do niego trafić. I że lepiej żeby się tam po zmroku nie
udawał. Ciekawa jestem czy posłucha. O ile w ogóle tam będzie, bo
kto jedzie przez pół Polski niesprawnym samochodem?
Ciekawa
jestem czy jeszcze do mnie wróci i czy czasem nie będzie chciał mi
awantury zrobić. Nie wiem za co, bo sprawdziłam sobie potem w
Google i dobrze trafiłam. A z tą nocą to nie wiem co mnie naszło,
coś karty pokazywały że noc nie dla niego tam. Nie wiem co. Może
jak wróci to mi powie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz