środa, 4 listopada 2015

Wróżka

Ten baran co ostatnio chciał żeby mu serwis samochodowy wywróżyć znowu przylazł. A ja naprawdę myślałam, że to głupek co mnie chciał bezczelnie podpuścić i więcej nie przyjdzie.

Przyszedł i powiedział, że miałam rację. Okolica się zgadzała, ulicę sobie znalazł. Znaczy dobrą wróżką jestem. Nie lubię jak się mnie nazywa wróżką. Wróżki to są od spełniania życzeń i występują jedynie w bajkach. Kabalarki też nie lubię, nie stawiam żadnej kabały i głupot ludziom nie gadam. Ja po prostu słucham kart, nic więcej. No i mam intuicję, ale to ma każdy kto choćby pasjanse stawia. Nie dlatego, że trzeba mieć intuicję do stawiania pasjansów, tylko dlatego, że pasjanse wymagają skupienia, zastanowienia się, wyciszenia, a to sprzyja rozwojowi umiejętności o jakie nawet nie podejrzewamy swego mózgu. Oczywiście mowa o prawdziwych kartach a nie klikaniu w komputer. Pasjans w komputerze nie jest absolutnie nic wart. Nic a nic.
Ponoć jest nawet taki program do komputera, który ma stawiać tarota, czy wróżyć z tarota czy jak tam to się nazywa. No ja się pytam czy kogoś całkiem pogięło? Tarot w komputerze? Jeszcze trochę i szklaną kulę też wrzucą do komputera. Powariowali całkiem.
A ten baran przylazł do mnie wcale nie z gratulacjami tylko z kolejnym złośliwym zadaniem. Tym razem chodziło mu o salon samochodowy Kraków. Wkurzył mnie szczerze mówiąc. Czy on naprawdę nie ma komputera albo choćby książki telefonicznej. Spytałam się po co mu to, przecież może sam znaleźć. Odpowiedział mi, że go to bawi i chętnie sprawdzi, czy tamtym pierwszym razem to mi się po prostu udało, czy naprawdę mam moc. Grzecznie mu odpowiedziałam, że nie zamierzam marnować swojej mocy na takie głupoty, bo to jednak wyczerpujące, a są ludzie, którzy potrzebują mnie bardziej. Nie mam ochoty wujka Google zastępować.

Chyba doszedł do wniosku, że jestem kiepska. No i dobrze. Więcej nie przyjdzie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz