Ten
baran co ostatnio chciał żeby mu serwis samochodowy wywróżyć
znowu przylazł. A ja naprawdę myślałam, że to głupek co mnie
chciał bezczelnie podpuścić i więcej nie przyjdzie.
Przyszedł
i powiedział, że miałam rację. Okolica się zgadzała, ulicę
sobie znalazł. Znaczy dobrą wróżką jestem. Nie lubię jak się
mnie nazywa wróżką. Wróżki to są od spełniania życzeń i
występują jedynie w bajkach. Kabalarki też nie lubię, nie stawiam
żadnej kabały i głupot ludziom nie gadam. Ja po prostu słucham
kart, nic więcej. No i mam intuicję, ale to ma każdy kto choćby
pasjanse stawia. Nie dlatego, że trzeba mieć intuicję do stawiania
pasjansów, tylko dlatego, że pasjanse wymagają skupienia,
zastanowienia się, wyciszenia, a to sprzyja rozwojowi umiejętności
o jakie nawet nie podejrzewamy swego mózgu. Oczywiście mowa o
prawdziwych kartach a nie klikaniu w komputer. Pasjans w komputerze
nie jest absolutnie nic wart. Nic a nic.
Ponoć
jest nawet taki program do komputera, który ma stawiać tarota, czy
wróżyć z tarota czy jak tam to się nazywa. No ja się pytam czy
kogoś całkiem pogięło? Tarot w komputerze? Jeszcze trochę i
szklaną kulę też wrzucą do komputera. Powariowali całkiem.
A
ten baran przylazł do mnie wcale nie z gratulacjami tylko z kolejnym
złośliwym zadaniem. Tym razem chodziło mu o salon
samochodowy Kraków.
Wkurzył mnie szczerze mówiąc. Czy on naprawdę nie ma komputera
albo choćby książki telefonicznej. Spytałam się po co mu to,
przecież może sam znaleźć. Odpowiedział mi, że go to bawi i
chętnie sprawdzi, czy tamtym pierwszym razem to mi się po prostu
udało, czy naprawdę mam moc. Grzecznie mu odpowiedziałam, że nie
zamierzam marnować swojej mocy na takie głupoty, bo to jednak
wyczerpujące, a są ludzie, którzy potrzebują mnie bardziej. Nie
mam ochoty wujka Google zastępować.
Chyba
doszedł do wniosku, że jestem kiepska. No i dobrze. Więcej nie
przyjdzie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz