wtorek, 28 czerwca 2016

Pisarka

No i jestem w plenerach znowu, całkiem jak rok temu. Tylko plenery tym razem trochę inne. Nie wiem, gdzie skończę, ale póki co jestem na ziemiach zachodnich. Stare, przedwojenne poniemieckie miasteczka. I to się naprawdę czuje, że poniemieckie.

Budownictwo zupełnie inne niż w moich okolicach, stare kamienice masywne, domy głównie parterowe, dachy wysokie, czerwona dachówka. I nie stoją byle jak jeden metr od ulicy a drugi trzy, tylko jak pod sznurek. Elegancko. Ulice czyste. Co prawda Niemców już nie ma, ale niemiecki porządek pozostał. Z jednej strony taki germański wpływ przeraża, z drugiej podziw budzi.
Stare domy co prawda, mają starego ducha, ale wyremontowane są porządnie. Po zeszłorocznych przejściach z łazienką potrafię dostrzec i docenić dobre wykończenie. Byłam już w trzech pokojach gościnnych, tak wyszło, i od razu wiedziałam, gdzie mogę się kąpać bez problemu, a gdzie będą przysłowiowe jaja jak berety. Tam gdzie miały być jaja wzięłam szybki prysznic i uciekłam z łazienki. Łazienka wspólna, więc ktoś kto poszedł po mnie miał naprawdę duży problem, bo stał sobie pod prysznicem i nie zauważył, że mu woda nie spływa w takim tempie jak powinna. Zanim się zorientował było już po wszystkim, woda schodami lała się na dół. Aż się chciał powiedzieć: ja wiedziałam, że tak będzie. Wyprowadziłam się tego samego dnia.
Teraz mam porządny pokój z porządną łazienką. Taką tylko dla mnie. Nic współdzielonego, żadnego pośpiechu, żadnych niespodzianek i żadnych zalań. Podłoga też ma odpływ, a kratkę ściekową ma naprawdę z najwyższej półki. Wiem, bo mam taką samą. O taką: http://www.vabo.pl/kategoria/kratki-odplywowe/
Nie wiem jak długo tu zostanę. Na razie jestem tu po prostu dlatego, że mi dobrze, nikt mnie nie zna i nikt nic nie chce. Wmówiłam wszystkim, że jestem pisarką, pracuję nad książką i potrzebuję ciszy. Na szczęście nastała epoka komputerów, nikt nie podsłuchuje czy stukam w klawisze bo i tak nic by nie usłyszał. Nikt też nie kręci głową, że maszyny nie słychać. Kiedyś pisarze mieli gorzej.

Chlapnęłam tak od niechcenia, ale teraz tak myślę... może by naprawdę napisać o tych wszystkich ludziach, którzy mnie odwiedzają? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz