poniedziałek, 5 września 2016

Plotka

Ohoho, ale się narobiło! Poszła wieść po osiedlu, że wróżka jest bogata, bo ma fajny samochód i remont niedawno robiła. Ludziom to się najwyraźniej nudzi.

Remont robiłam rok temu, samochód mam dziesięcioletni. Fakt, że fajny, ale przecież nie nowy. Zawracanie głowy z tym ludzkim gadaniem. Efekt jest taki, że po pierwsze mniej osób do mnie przychodzi, bo do bogatej to już tak niezręcznie, ona nie taka całkiem swoja, po drugie dużo ludzi namawia mnie na interesy. Jedni i drudzy zgłupieli całkiem. Wróżyłam jak wróżę, nie zaglądam nikomu do kieszeni i sama też nie pozwalam sobie zaglądać. A w interesy, szczególnie te podejrzane, nie zamierzam z nikim wchodzić. Nie bo nie i już. Zresztą umówmy się, nie mam takiej kasy, którą można by inwestować w coś naprawdę dużego. Tymczasem proponowano mi już ze trzy piramidy finansowe, które miały przynieść imponujące zyski w krótkim czasie, pod warunkiem, że wkład własny będzie duży. Poza tym proponowano mi zakup złota i diamentów, czego szczerze mówiąc nie rozumiem. Złoto i diamenty są dobre jako lokata kapitału, nie straci się na nich, ale żeby zyskać? No może, w okresie gwałtownych zawirowań by się dało, ale to jest zamrożenie pieniędzy na nie wiadomo jak długo. Poza tym nadal nie mam takich pieniędzy. Proponowano mi też wejście w rynek nieruchomości, na początek kupno pięciu mieszkań pod wynajem. Najlepiej na rynku pierwotnym, bo to są nowe mieszkania, nowoczesne, przestronne i z dużymi oknami. Będą na nie chętni. Boję się myśleć, ile kosztuje pięć mieszkań na rynku pierwotnym. Na pewno nie mam tyle. Nawet na jedno musiałabym wziąć kredyt.

Gdybym faktycznie miała jakiekolwiek pieniądze, to bym je oddała w ręce profesjonalistów. Są ludzie, którzy się znają na pomnażaniu gotówki(https://www.xelion.pl/fundusze-inwestycyjne/zamkniete) i z nimi mogłabym rozmawiać, a nie z moimi sąsiadami. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz