Ludziom
się wydaje, że wróżka potrafi wszystko i jeszcze trochę
przewidzieć. Wszystko zgadnąć, wszystko odkryć, wszystko
wywróżyć. Nie wiem, czemu po numery totolotka jeszcze nie
przychodzą.
Może
dlatego, że kiedyś na początku wyraźnie powiedziałam, że jestem
wróżką, a nie jasnowidzem. Czytam z kart, ale nie mam szklanej
kuli, która mi wszystko pokazuje. Jasnowidztwo to dar, nie mam
takiego. I nie żałuję. To nie tylko dar, to przekleństwo. To, co
ja widzę, to zaledwie zalążek przyszłości. Widzę ją na tyle
wcześnie, że jeszcze można coś zmienić, widzę możliwości.
Jasnowidz po prostu widzi przyszłość. Ja mogę powiedzieć, żeby
wybrać dobry salon
samochodowy warszawa,
bo w przeciwnym razie klient przepłaci albo kupi złom zamiast
samochodu, jeśli zdecyduje się na komis. Jasnowidz po prostu mówi:
kupisz samochód i za trzy dni rozbijesz się na latarni. Człowiek
może sobie powtarzać: nie kupię samochodu, nie kupię samochodu,
nie kupię samochodu, a i tak go w końcu kupi. Po trzech latach na
przykład, kiedy wizja jasnowidza będzie tylko odległym
wspomnieniem. Jak jasnowidz powiedział, to tak będzie i nie ma
zmiłuj. Dlatego ja się cieszę, że nie mam zdolności do
jasnowidzenia. Moje karty w zupełności mi wystarczają.
Jednak
czasem zdarzy się taki agent, który przyjdzie i na wstępie zapyta
o gwarancję. Czyli mam mu podpisać, że skoro ja tak mówię, to na
pewno tak będzie i biorę odpowiedzialność za te słowa. Przy czym
nie wolno mi używać słów typu: uważaj na wieczorne spacery, bo
napadną cię i okradną. Mam powiedzieć jasno, kiedy okradną, to
on sobie tego dnia z domu nie wyjdzie, taki sprytny będzie.
Nie
lubię takich. Jak ktoś nie rozumie specyfiki wróżenia z kart, to
niech do mnie nie przychodzi. Ja chcę rozmawiać z ludźmi, którzy
szukają rozeznania, a nie recepty. Innymi słowy, chcę rozmawiać z
ludźmi, którzy mają odwagę podejmować własne decyzje, a nie
liczą, że ktoś je podejmie za nich.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz