poniedziałek, 20 lutego 2017

Kredyty

Ludzie nabierają rozmachu na wiosnę. Powiem wam, że to całkiem fajne. Na jesieni przychodzą z takim małymi smutnymi pytaniami, typu czy na święta będą pieniądze, czy on mnie jeszcze kocha, czy ten świszczypała córki, to aby porządny. Na wiosnę to co innego.

Wiosną ludzie chcą zmian. Chcą czegoś nowego w swoim życiu. I to nowe to niekoniecznie doniczka na kwiaty czy nowe zasłony. Czasem chcą od razu nowego mieszkania albo nowego domu. Podróży też chcą. Z tymi domami też różnie, bo jedni chcą do Warszawy, jakoś stolica ich ciągnie, inni owszem, do stolicy, ale jakiejś cieplejszej. Madryt jest w modzie, Lizbona też. Kiedyś, dawno temu, pytali o Paryż. Ale po ostatnich wydarzeniach politycznych Paryż w ogóle nie jest w modzie. Do Paryża to już nawet na wycieczki ludzie nie chcą jeździć. Londyn też ostatnio jakoś mało popularny. W ogóle, jeśli o Londyn chodzi, to sporo osób pyta, co dzieciom powiedzieć. Czy mają zostawać czy wracać. Ten Brexit wszystko wywrócił do góry nogami.
Ale do mieszkań wróćmy. Albo do domów. Ludzie uparcie pytają, czy nowe domy Warszawa są na ich kieszeń. Kurcze, liczyć nie umieją, czy jak? Ja mam im policzyć? W sumie to wiem, o co pytają. Chcą wiedzieć, czy dadzą radę kredyt spłacać przez najbliższe dwadzieścia lat. Czasy niepewne, analitycy różnie mówią, pozostaje udać się do wróżki.

Owszem, widzę to w kartach, ale nigdy nie mówię jednoznacznie, czy będzie dobrze, czy źle. Jak nie będzie dobrze, to odradzam zakup w tym momencie. Mówię, że trzeba trochę poczekać na zmianę koniunktury. Jak będzie dobrze, to mówię, że można kupić, ale trzeba się liczyć z obciążeniem domowego budżetu i chwilowymi trudnościami ze spłatą. Nawet jak nie widzę trudności, to mówię, że będą. Ot, tak dla ostrzeżenia. Bo jak się ludziom powie, że będzie dobrze, to myślą, że im wszystko samo przyjdzie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz